Anatomia nieobecności.
Portret, który nie pokazuje, lecz ukrywa. W półmroku pokoju, który może być celą lub świątynią, postać traci ostre kontury, stając się częścią samej nocy. To zapis momentu, w którym ciężar myśli staje się zbyt wielki, by go unieść, a jedynym oparciem jest własne, zaciemnione ramię. Obraz stawia pytanie, na które nie ma odpowiedzi: gdzie kończy się mrok, a zaczyna obecność?
[Wymiary: 42cm na 59cm] / Akryl
